czwartek, 23 kwietnia 2015

30 listopada 2013 roku

30 listopada 2013 roku.
Stella delikatnie musnęła moją skórę. Poczułam lekkie ukucie jak to zawsze bywa przy rysowaniu runy. Gdy skoczyłam czynność, przesunęłam palcem po jeszcze gorącej łydce. Wtedy usłyszałam pukanie.
-Natalie! Otwórz te cholerne drzwi!- usłyszałam głos mojej przyjaciółki Agi.
-Czego znowu chcesz!-wrzasnęłam.
-Gówna psiego, otwórz albo obudzę instytut!-zagroziła.
Sięgnęłam do klamki.
-Przyszłam ci przypomnieć ze mamy warte w fabryce!
-Na anioła zapomniałam!- wybiegłam z dziewczyną z pokoju.
           ***
-Gdzie one są...-mruknął Paul.
-Odwrócił byś łeb.-powiedział Jakob.
-Sory za spóźnienie ale księżniczka Natalie oczywiście zapomniała!- zakpiła
-Wal się larwo!- zawołałam. Aga wybuchła śmiechem.
-Widać że jestem najbardziej dojrzała emocjonalnie!- powiedziała
-Wasza wysokość- rzekł Paul- czy będzie pani tak łaska i uciszy pani nieogarniętą przyjaciółkę?
-Z przyjemnością- odpowiedziałam i wrzuciłam się do dziewczyny.- zamknij mordę!
 Przyjaciele wybuchli śmiechem.
-Ok- rzekł Jakob- Koniec wygłupów, fabryka czeka.
                          ***
  Wiatr delikatnie muskał moją twarz a włosy zawiewał do tyłu. Jazda motorem napędzanym demoniczną energią jest dużo szybszy niż przyziemnych. Jechałam pierwsza. W bocznych lusterkach widziałam Age i Paula a za nimi jechał Jakob.
 Przejechaliśmy przez Newy York całą długością. przybyliśmy na miejsce około 11 30, podróż zajęła nam niecałe 20 minut.
 Kiedyś w fabryce produkowano papier, ale kiedy ją skasowali zaczęli się w niej zbierać dilerzy demonicznych narkotyków.
 Zeszliśmy z motorów i weszliśmy do budynku.
                    ***
Przez DŁUŻSZY czas nic się nie działo. Siedzieliśmy na starych Beczkach
-Zjadłam bym jogurt- odezwała się Aga- truskawkowy....
-A ja grzanki- powiedział Jakob.
-Ja mam ochotę na piwo z colom- rzekłam.
-Ja też..... Tylko bez coli- zawołał Paul.
-Lubie Piwo- dodał drugi chłopak.
-Ja też- Przyjaciółka się przeciągnęła- skoczymy gdzieś po warcie?
-Jakiś nocny klub?- zaproponowałam.
-Idealnie..... Lubie miejsca gdzie jest piwo, narkotyki, prostytutki....- zaczął blondyn.
-I wampiry.-przerwał mu Jakob.
-I wampiry-poprawił się Paul.
-Paul, tobie w głowie tylko prostytucja-odezwała się Aga.
-Wiem.-odpowiedział.
 Nagle za drzwiami coś zawyło... Przypominało ryk leganontrony- demona koloru pulsującej lawy z trzema rogami wzdłuż głowy i złotymi oczami bez białek i źrenic.
-Co to było!- zawołała Aga wyjmując serafickie ostrze.
-Leganontrona!- krzyknął ciemnowłosy -Wszyscy brać serafickie noże!
  Szybko wyciągnęłam swój miecz.
-Gabriel-szepnęłam.
-Otwieram!-wrzasnęła dziewczyna. Gdy tylko ruszyła klamką z pokoju wyskoczył demon.
-Noo proszę czworo młodych Nocnych Łowców!- przemówił Leganontron- ile macie lat? Piętnaście?
-osiemnaście!- wrzasną Paul.
-Paul nie mów mu nic! To Leganontron! Wykorzystuje informacje o tobie przeciw tobie.- powiedział Jakob.
-Mówiąc to mogłabym mu odciąć łeb, trzy razy!- zawołałam.
-No, no ostra panienka.- odezwał się demon.- No proszę pokaz na co cie stać...
-Dobrze, czy mówił ktoś panu, ze jest pan bardzo seksowny?-poruszyłam brwiami.
-Jaka mądra Nefilim.- demon rozłożył ręce.- chętnie się z panią umówię.
 Wiedziałam ze mnie zaatakuje i nie pozwoli się zabić wiec wrzasnęłam:
- Aga!
 Przyjaciółka rzuciła się na wroga odrywając mu łeb. Demon padł martwy.
-Dobra robota, dziewczyny!- zawołał Jakob.
-Eee zrobił bym to trzy razy lepiej- machnął ręką Paul.-Ok, jedziemy do klubu?
-Tak tylko, ze ja i Aga jesteśmy cale w krwi demona!-powiedziałam.
-Da się załatwić, Aga masz coś w tej torbie?- Ciemnowłosy pokazał palcem na ,,przenośny zestaw do strojenia".
-Zawsze!-odpowiedziała.
  Po chwili byłyśmy przebrane, umalowane i uczesane. Aga ROZWALIŁA włosy, (sięgały jej do pasa) założyła czarna sukienkę na ramiączkach sięgająca jej do polowy uda, czarne Rajstopy i szpilki. Usta pomalowała czerwona szminką i mocno podkreśliła niebieskie oczy. Ja ubrałam się w taką samą sukienkę, tylko założyłam czarną skórzaną kurtkę, czarne pończochy, i długie buty. Włosy tez rozpuściłam, miałam mysie sięgające za piersi.
-To idziemy?-powiedziałam
                          ***
 Poszliśmy do pierwszego lepszego nocnego klubu. Jóź przed wejściem czuć było odór tytoniu i piwa.
-Wchodzimy? Tu jest trochę zimno.- odezwałam się.
-Panie przodem- rzekł Paul.
-Wal się gnojku!- rzuciła Aga.
 Weszliśmy do klubu. W środku byli głownie faceci nie licząc skropą ubranych kelnerek i prawie gołych prostytutek, tańczących na rurach w rogu pokoju.
-Chodźcie dziewczyny, napijemy się!- powiedział Jakob. Podeszliśmy do barku.
-Co podać?- spytała się kobieta zajmująca się barem.
-Zimne whisky- rzekłam.
-Zwykle Brendy- poprosiła Aga.
-A dla poproszę o imię pięknej kobiety- rzucił blondyn- a na deser piwo.
-Oktawia- zarumieniła się.
-Imię tak piękne jak jego właścicielka.- powiedział i pocałował Oktawie w rękę.- Mam do pani jeszcze jedno pytanie, czy są wolne cztery pokoje?
-Tak, zapisać?
-Byłbym wdzięczny.
-Proszę podąć nazwiska.
-Natalie Lighwood,Jacob Penhallew, Agnieszka Carstairs i Paul Lovelace.
***
 Paul jak to Paul wykozystał Oktawie i musiałyśmy go siłą odciągać. Udało się, ale był cholernie pijany, tak jak i dziewczyna.
  Jechaliśmy własnie do instytutu. Mamy naprawde śliczny poranek. Tak, przesiedzieliśmy w nocnym klubie całą noc. Dojechaliśmy na miejsce. Jakob zaniusł Paula do pokoju, by Maryse Lighwood, moja ciocia go znowu nie przyłapała pijanego. W tym czasie Ja i Aga przekroczyłyśmy drzwi jadalni. Gdy tylko pojawiłyśmy się w pokoju wpadła na mnie Caro, moja młotrza o rok siąstra. Ma czarne, kręcone włosy i ciemno brązowe oczy.
-Natalie! Gdzie wy byłyście! Mamy kolejną Nocną Łowczynie!- zawołała radośnie.- I to w moim wieku!
  Wtedy zobaczyłam siedzącą przy stole obok Aleka dziewczyne. Miała jasną karnacje, prawie białą i czarne kręcone włosy. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam, że ma niebieskie oczy. Była ładna.
-Hej, jestem Natalie Lingwood. A ty?- spytałam się.
-Beatrice Foxking. Od jutra zaczynam szkolenie.- powiedzia.
-To fajne. Chyba będziesz, a przynajmniej mam taką nadzieje, trenowała ze mna, z Jakobem, Agą lub Paulem, a przed nim muszę cie ostżec, bardzo lubi dziewczyny
 Wtedy do jadalni wpadł Jacob.
-Paul odstawiony...- spojzal się na Beatrice i go zmurowało. Patrzył się na nią a ona na niego. Wtędy podeszła do niego Aga.
-Ej Jakob! -zastukała w jego głowe. Ale on nie zwrócił uwagi. - Ej! Jakob! Ty! Odedkaj się downie!
-Eeee co?- spojzał sie na przyjaciółke.
-Co Ci jest Jakob?- podeszłam do niego.
-Nie nic.... - zaprzeczył zauwazyłam ze się czerwieni.