30 listopada 2013 roku.
Stella delikatnie musnęła moją skórę. Poczułam lekkie ukucie jak to zawsze bywa przy rysowaniu runy. Gdy skoczyłam czynność, przesunęłam palcem po jeszcze gorącej łydce. Wtedy usłyszałam pukanie.
-Natalie! Otwórz te cholerne drzwi!- usłyszałam głos mojej przyjaciółki Agi.
-Czego znowu chcesz!-wrzasnęłam.
-Gówna psiego, otwórz albo obudzę instytut!-zagroziła.
Sięgnęłam do klamki.
-Przyszłam ci przypomnieć ze mamy warte w fabryce!
-Na anioła zapomniałam!- wybiegłam z dziewczyną z pokoju.
***
-Gdzie one są...-mruknął Paul.
-Odwrócił byś łeb.-powiedział Jakob.
-Sory za spóźnienie ale księżniczka Natalie oczywiście zapomniała!- zakpiła
-Wal się larwo!- zawołałam. Aga wybuchła śmiechem.
-Widać że jestem najbardziej dojrzała emocjonalnie!- powiedziała
-Wasza wysokość- rzekł Paul- czy będzie pani tak łaska i uciszy pani nieogarniętą przyjaciółkę?
-Z przyjemnością- odpowiedziałam i wrzuciłam się do dziewczyny.- zamknij mordę!
Przyjaciele wybuchli śmiechem.
-Ok- rzekł Jakob- Koniec wygłupów, fabryka czeka.
***
Wiatr delikatnie muskał moją twarz a włosy zawiewał do tyłu. Jazda motorem napędzanym demoniczną energią jest dużo szybszy niż przyziemnych. Jechałam pierwsza. W bocznych lusterkach widziałam Age i Paula a za nimi jechał Jakob.
Przejechaliśmy przez Newy York całą długością. przybyliśmy na miejsce około 11 30, podróż zajęła nam niecałe 20 minut.
Kiedyś w fabryce produkowano papier, ale kiedy ją skasowali zaczęli się w niej zbierać dilerzy demonicznych narkotyków.
Zeszliśmy z motorów i weszliśmy do budynku.
***
Przez DŁUŻSZY czas nic się nie działo. Siedzieliśmy na starych Beczkach
-Zjadłam bym jogurt- odezwała się Aga- truskawkowy....
-A ja grzanki- powiedział Jakob.
-Ja mam ochotę na piwo z colom- rzekłam.
-Ja też..... Tylko bez coli- zawołał Paul.
-Lubie Piwo- dodał drugi chłopak.
-Ja też- Przyjaciółka się przeciągnęła- skoczymy gdzieś po warcie?
-Jakiś nocny klub?- zaproponowałam.
-Idealnie..... Lubie miejsca gdzie jest piwo, narkotyki, prostytutki....- zaczął blondyn.
-I wampiry.-przerwał mu Jakob.
-I wampiry-poprawił się Paul.
-Paul, tobie w głowie tylko prostytucja-odezwała się Aga.
-Wiem.-odpowiedział.
Nagle za drzwiami coś zawyło... Przypominało ryk leganontrony- demona koloru pulsującej lawy z trzema rogami wzdłuż głowy i złotymi oczami bez białek i źrenic.
-Co to było!- zawołała Aga wyjmując serafickie ostrze.
-Leganontrona!- krzyknął ciemnowłosy -Wszyscy brać serafickie noże!
Szybko wyciągnęłam swój miecz.
-Gabriel-szepnęłam.
-Otwieram!-wrzasnęła dziewczyna. Gdy tylko ruszyła klamką z pokoju wyskoczył demon.
-Noo proszę czworo młodych Nocnych Łowców!- przemówił Leganontron- ile macie lat? Piętnaście?
-osiemnaście!- wrzasną Paul.
-Paul nie mów mu nic! To Leganontron! Wykorzystuje informacje o tobie przeciw tobie.- powiedział Jakob.
-Mówiąc to mogłabym mu odciąć łeb, trzy razy!- zawołałam.
-No, no ostra panienka.- odezwał się demon.- No proszę pokaz na co cie stać...
-Dobrze, czy mówił ktoś panu, ze jest pan bardzo seksowny?-poruszyłam brwiami.
-Jaka mądra Nefilim.- demon rozłożył ręce.- chętnie się z panią umówię.
Wiedziałam ze mnie zaatakuje i nie pozwoli się zabić wiec wrzasnęłam:
- Aga!
Przyjaciółka rzuciła się na wroga odrywając mu łeb. Demon padł martwy.
-Dobra robota, dziewczyny!- zawołał Jakob.
-Eee zrobił bym to trzy razy lepiej- machnął ręką Paul.-Ok, jedziemy do klubu?
-Tak tylko, ze ja i Aga jesteśmy cale w krwi demona!-powiedziałam.
-Da się załatwić, Aga masz coś w tej torbie?- Ciemnowłosy pokazał palcem na ,,przenośny zestaw do strojenia".
-Zawsze!-odpowiedziała.
Po chwili byłyśmy przebrane, umalowane i uczesane. Aga ROZWALIŁA włosy, (sięgały jej do pasa) założyła czarna sukienkę na ramiączkach sięgająca jej do polowy uda, czarne Rajstopy i szpilki. Usta pomalowała czerwona szminką i mocno podkreśliła niebieskie oczy. Ja ubrałam się w taką samą sukienkę, tylko założyłam czarną skórzaną kurtkę, czarne pończochy, i długie buty. Włosy tez rozpuściłam, miałam mysie sięgające za piersi.
-To idziemy?-powiedziałam
***
Poszliśmy do pierwszego lepszego nocnego klubu. Jóź przed wejściem czuć było odór tytoniu i piwa.
-Wchodzimy? Tu jest trochę zimno.- odezwałam się.
-Panie przodem- rzekł Paul.
-Wal się gnojku!- rzuciła Aga.
Weszliśmy do klubu. W środku byli głownie faceci nie licząc skropą ubranych kelnerek i prawie gołych prostytutek, tańczących na rurach w rogu pokoju.
-Chodźcie dziewczyny, napijemy się!- powiedział Jakob. Podeszliśmy do barku.
-Co podać?- spytała się kobieta zajmująca się barem.
-Zimne whisky- rzekłam.
-Zwykle Brendy- poprosiła Aga.
-A dla poproszę o imię pięknej kobiety- rzucił blondyn- a na deser piwo.
-Oktawia- zarumieniła się.
-Imię tak piękne jak jego właścicielka.- powiedział i pocałował Oktawie w rękę.- Mam do pani jeszcze jedno pytanie, czy są wolne cztery pokoje?
-Tak, zapisać?
-Byłbym wdzięczny.
-Proszę podąć nazwiska.
-Natalie Lighwood,Jacob Penhallew, Agnieszka Carstairs i Paul Lovelace.
***
Paul jak to Paul wykozystał Oktawie i musiałyśmy go siłą odciągać. Udało się, ale był cholernie pijany, tak jak i dziewczyna.
Jechaliśmy własnie do instytutu. Mamy naprawde śliczny poranek. Tak, przesiedzieliśmy w nocnym klubie całą noc. Dojechaliśmy na miejsce. Jakob zaniusł Paula do pokoju, by Maryse Lighwood, moja ciocia go znowu nie przyłapała pijanego. W tym czasie Ja i Aga przekroczyłyśmy drzwi jadalni. Gdy tylko pojawiłyśmy się w pokoju wpadła na mnie Caro, moja młotrza o rok siąstra. Ma czarne, kręcone włosy i ciemno brązowe oczy.
-Natalie! Gdzie wy byłyście! Mamy kolejną Nocną Łowczynie!- zawołała radośnie.- I to w moim wieku!
Wtedy zobaczyłam siedzącą przy stole obok Aleka dziewczyne. Miała jasną karnacje, prawie białą i czarne kręcone włosy. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam, że ma niebieskie oczy. Była ładna.
-Hej, jestem Natalie Lingwood. A ty?- spytałam się.
-Beatrice Foxking. Od jutra zaczynam szkolenie.- powiedzia.
-To fajne. Chyba będziesz, a przynajmniej mam taką nadzieje, trenowała ze mna, z Jakobem, Agą lub Paulem, a przed nim muszę cie ostżec, bardzo lubi dziewczyny
Wtedy do jadalni wpadł Jacob.
-Paul odstawiony...- spojzal się na Beatrice i go zmurowało. Patrzył się na nią a ona na niego. Wtędy podeszła do niego Aga.
-Ej Jakob! -zastukała w jego głowe. Ale on nie zwrócił uwagi. - Ej! Jakob! Ty! Odedkaj się downie!
-Eeee co?- spojzał sie na przyjaciółke.
-Co Ci jest Jakob?- podeszłam do niego.
-Nie nic.... - zaprzeczył zauwazyłam ze się czerwieni.